Zielona noc i wszystko co dobre szybko się kończy
Dzisiejszy dzień zaczął się znacznie szybciej niż każdy inny. O 2.00 w nocy, przy świetle księżyca wybraliśmy się na godzinny marsz na półwysep w celu dobrego obejrzenia gwiazd. O 4.00 przywitaliśmy nowy dzień oraz wschód słońca piosenką Starego Dobrego Małżeństwa „Czarny blues o czwartej nad ranem”. I na tym zielona noc mogłaby się skończyć, ale ktoś z nieznanych powodów w ciągu nocy powiesił na zewnątrz rzeczy powiązane ze sobą.
Po śniadaniu wszyscy wzięliśmy się ostro do sprzątania- składania namiotów, sprzątania placu oraz domku. Po ostatnim obiedzie wyruszyliśmy w podróż powrotną.











