Wakacje, wakacje i… niestety powoli po wakacjach
Trzeba będzie wracać do szkolnych ławek, znów zacząć naukę tabliczki mnożenia, czytania, przyrody, historii i wielu innych przedmiotów. Korzystając z tych ostatnich chwil „wolności” z nutką smutku wspominamy nasze wakacyjne wojaże.
Ciocia Lidka dwoiła się i troiła aby dzieciakom zorganizować jak najciekawiej czas. Już kilka dni po całodziennej wycieczce do oliwskiego zoo zrodził się pomysł aby pójść na długi spacer połączony ze zwiedzaniem starego miasta. Była to świetna okazja aby powtórzyć ważniejsze daty, historię oraz legendy gdańskie. Ale to jeszcze nie wszystko… idąc wzdłuż Motławy, któreś z naszych małych podopiecznych patrząc na statki zacumowane do pobrzeża spytało się, czy nie moglibyśmy kiedyś gdzieś popłynąć. Temat zaraz podchwyciły pozostałe, więc cioci nie pozostało już nic innego jak kupić bilety na tramwaj wodny…
Tym sposobem 20 lipca w czwartek o 9:00 rozpoczęła się nasza kolejna przygoda – zdobywaliśmy Półwysep Helski! Jak to zawsze bywa przy takich wycieczkach, jak tylko stanęliśmy na suchym lądzie, dzieci przepuściły szturm na stragany z pamiątkami. Potem czym prędzej na plaże. I się zaczęło – budowanie zamków z piasku, kąpiele w Bałtyku, potem zakopywanie cioci, szukanie bursztynu i zbieranie muszelek. Nim się obejrzeliśmy już dochodziła 15 i trzeba było iść nakarmić foki! W fokarium zapoznaliśmy się z różnymi gatunkami fok, ich życiem – co jedzą, gdzie je można spotkać i jak wygląda ich dzieciństwo. Zmęczeni ale zadowoleni wróciliśmy pod wieczór do Gdańska.

Plaża, plaża, plaża… jedni się opalają, a inni szukają ofiary do zakopania w piasku

No i szukaliśmy złota Bałtyku…

A w drodze powrotnej kołysało i bujało ale wróciliśmy w całości
Fajnie było, ale teraz już powoli trzeba myśleć o powrocie do szkoły…
